Poniedziałek, 21.09.2020, 17:43
   ARMIA  ŻYCIA         АРМИЯ  ЖИЗНИ         LIFE  ARMY
Główna | Rejestracja | Wejdź
«  Czerwiec 2014  »
PnWtŚrCzwPtSobNie
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30
Главная » 2014 » Czerwiec » 18 » Białoruś: "jest tylko władza"
Białoruś: "jest tylko władza"
03:24

http://www.interregion24.pl/#!wywiady/clzh

15.06.2014

- Służby, które kierują propagandą, tkwią w zwykłym kłamstwie. Kłamstwie, w które chyba nikt już nie wierzy. (…) Mamy kapłanów i mamy wiernych. Wierni gotowi są wierzyć kapłanom, a ci nieść wiarę, czyli ideologię. Jest nawet obiekt kultu – prezydent Łukaszenka. W tym wszystkim zapomniano tylko o najważniejszym – o doktrynie wiary, czyli – ideologii.

O białoruskiej ideologii i jej ideologach opowiada w rozmowie z interregion24.pl - Mikołaj Maliszewski (Nikolai Malishevski), były kierownik Wydziału Politologii i Ideologii Państwowej Akademii Zarządzania przy urzędzie prezydenta Białorusi.

***

- Prezydent Łukaszenka powiedział niedawno, że trzeba stworzyć "uniwersalną ideę narodową". Ale Białoruś już wiele lat jest niepodległym państwem, które oficjalnie ogłosiło istnienie ideologii państwowej. Czym więc jest ta "uniwersalna idea" i "białoruska ideologia państwowa"?

-  Wydano już ponad 80 podręczników na ten temat. Autorami są członkowie Akademii Nauk, profesorowie, naukowcy i każdy z nich przedstawia własną odpowiedź na to pytanie. W 2010 roku byłem na naradzie z udziałem prezydenta Aleksandra Łukaszenki, która odbyła się w Akademii Zarządzania przy urzędzie prezydenta. Wtedy powiedział, że sam jeszcze nie zna odpowiedzi na to pytanie, że na razie nie wie jak sformułować ideologie państwową Białorusi. Od tego momentu nikt się już nie spieszy z udzieleniem odpowiedzi na to pytanie.

- To dziwna sytuacja. Przecież istnieje potężny aparat ideologiczny przeznaczony do mamienia ludności. A doktryny nie ma?

 

- Jest teoria i jest praktyka. Inaczej mówiąc: są kapłani i są ich wyznawcy, czyli społeczeństwo. Ale sama doktryna jest bardzo mglista i niedopracowana. Praktyka, to aparat, to medialny przekaz, to urzędnicy, działy ideologii urzędów państwowych, to zastępcy dyrektora ds. ideologii w państwowych i -coraz częściej - również prywatnych firmach, to jest to co nazywa się  "pionem ideologicznym". Służby, które kierują propagandą, tkwią w zwykłym kłamstwie. Kłamstwie, w które chyba nikt już nie wierzy. Gdybyśmy więc przywołali odwołanie się do kapłanów i wiary, tak oto możemy opisać obecną sytuację: mamy kapłanów i mamy wiernych. Wierni gotowi są wierzyć kapłanom, a ci nieść wiarę, czyli ideologię. Jest nawet obiekt kultu – prezydent Łukaszenka. W tym wszystkim zapomniano tylko o najważniejszym – o doktrynie wiary, czyli – ideologii.

 

- Wszyscy wiedzą, że jakaś ideologia jest ale na czym polega nikt nie potrafi wytłumaczyć.  Dlaczego Łukaszenka nie pokusił się na wydanie jakiegoś zbioru założeń ideologicznych, o stworzenie jakiejś spójnej teorii?

 

- Powstanie czegoś podobnego zmuszałoby do udzielenia jednoznacznych odpowiedzi na pytanie o miejscu jakie zajmuje nasz kraj w świecie. Trzeba byłoby też podjąć jednoznaczną decyzje o tym czy jesteśmy z Rosją, czy jesteśmy z Zachodem? Taka decyzja niosłaby poważne skutki polityczne. Dlatego zamiast jasnej odpowiedzi wybrano coś co w sumie odpowiada białoruskiej mentalności. Jest takie określenie - "abjahoryc", czyli przechytrzyć, ograć. W polityce coś podobnego jest uprawiane przez władze państwowe, które chcą jednocześnie "abjahoryc” i Rosje by mieć tanie surowce energetyczne i Zachód – by cieszyć się jego pięknem, demokracja i dostatkiem. Kiedy chcesz wszystkich okłamać, to nie możesz dawać jednoznacznych odpowiedzi na proste pytania. Trzeba używać mętnych stwierdzeń, które pozwalają - w zależności od taktycznych celów - na różne interpretacje. No i w tej mgle człowiek już czasem może się nie połapać kto i dlaczego jest sojusznikiem. Sztywna ideologia ograniczałaby władze. To, że jej nie ma świadczy jedynie o tym, że nie jest władzy potrzebna. Jeżeli jednak przyjąć, że jest i mówić o jej głównych tezach, to można sprowadzić je do dwóch stwierdzeń: prezydent zawsze ma racje oraz zawsze powinien nim być Łukaszenka.

 

- Jak się zostaje ideologiem?

 

- Drogi są różne. Ktoś jest po prostu mianowany na to stanowisko, ktoś w pracy „w ideologii” widzi drogę do pieniędzy i kariery. Podam przykład. Aleksander Iwanowski był na początku lat 90-ch w bliskim otoczeniu Mikoły Statkiewicza z Białoruskiego Zrzeszenia Żołnierzy (jeden z liderów białoruskiej opozycji – przyp. red.); był jego ideologiem. Statkiewicza skazano i niemal w tym samym czasie Iwanouskiego mianowano pierwszym prorektorem białoruskiej Akademii Zarządzania – uczelni działającej przy urzędzie prezydenta. Od lat jest on osobą, która ideologicznie obsługuje Łukaszenkę. Wchodzi nawet w skład grupy pracującej nad anty opozycyjną strategią władz. Czyli działacz opozycji walczy z opozycją.

 

- W każdym ruchu są osoby, które się dostosowują do sytuacji i chcą ją wykorzystać do zrobienia kariery. Czy w tym środowisku są osoby wierzące w „misję Łukaszenki”?

 

- Zapewne są, ale to jednostki. Nie znam nikogo z najważniejszych postaci, kto byłby autentycznie przekonanym o słuszności obranej przez Białoruś drogi. To nie znaczy, że nie ma ludzi, którzy szczerze wierzą w białoruski model. Czołowe miejsca zajmują raczej cynicy i karierowicze, którzy są wyznawcami "abjehorywanija". Nowych idei nie ma, i nic nie wskazuje na to, że mogą powstać. Prowadzić dialog z takimi ludźmi nie ma sensu, ani dla Wschodu ani dla Zachodu, gdyż nie dotrzymują swoich obietnic i po prostu okłamują partnerów. To towarzystwo z mentalnością niewolniczą, które szanuje wyłącznie siłę.

 

- Mówi Pan tak, jakby był opozycjonistą. Tymczasem jeszcze nie tak dawno sam Pan był jednym z ideologów.

 

- Jeżeli wykłady dla rządowej elity o współczesnych ideologiach jakim są na przykład liberalizm czy socjalizm to praca ideologiczna, to faktycznie - byłem ideologiem. Akademia Zarządzania przy urzędzie prezydenta Białorusi pracuje z kierowniczą elitą kraju od szczebla powiatu do władz centralnych. Urzędnicy dostają tam drugie wyższe wykształcenie. Na wykłady uczęszczają ministrowie, kierownicy resortów siłowych, redaktorzy naczelni państwowych mediów etc. Wydział politologii i ideologii którym kierowałem, pracował właśnie z nimi. Okazało się jednak, że nauka nie jest tam potrzebna, a potrzebne jest np. usprawiedliwienie działań OMON-u, który bije swoich współobywateli. Nie chciałem tego robić, mam własny honor, wierze w wykształcenie i wartość umysłu, a nie w chamstwo i zasady niewolniczego poddaństwa.  Zostałem oskarżony o opozycyjność, w rezultacie czego straciłem pracę.

 

- Mówi się, że ideologia jest związana ze służbami specjalnymi. „Ideolodzy” kontaktują się z KGB?

 

- Dlaczego pyta Pan akurat o KGB? W Białorusi jest piętnaście służb specjalnych spełniających zadania kontroli politycznej. Służby specjalne są po prostu narzędziem sprawowania władzy przez aparat rządzący. Odpowiedź na to pytanie ma jakby dwie strony. Pierwsza sprowadza się do pytania, czy ideolodzy są cenni dla spec służb? Druga, to pytanie, czy służby są cenne dla ideologów? Błędne jest twierdzenie, że wszystko zależy tu od systemu, nie zaś od ludzi. Kontakty, rzecz jasna są. Po 1944 r., na grodnieńszczyźnie, skąd pochodzę, byli księża, którymi interesowały się organa bezpieczeństwa. Ciekawe było jak reagowali na propozycje współpracy. Otóż gdzie tylko można pytali swoich znajomych, czy współpracę taką warto podjąć? Służby zaś traciły zainteresowanie takim potencjalnym współpracownikiem. Nie jest więc tak, że każdy aktywista pionu ideologicznego obligatoryjnie musi być związany z KGB lub inną służbą.

 

- Jakie miejsce w białoruskim systemie władzy zajmują „ideolodzy”? Na ile są wpływowi? Co sądzi Pan o stwierdzeniu, że w otoczeniu Łukaszenki najbardziej wpływowi są „siłownicy”, następnie ci, którzy odpowiadają za gospodarkę a po nich ci, którzy odpowiadają za ideologię?

 

- Stawić tak pytanie jest tym samym co dyskutować na temat kto w armii Tuchaczewskiego, która w 1920 roku szła na Warszawę, był ważniejszy: „siłownicy”- czekiści, dowódcy wojskowi czy komisarze polityczni? W Białorusi nie mamy spójnej klasy politycznej. Zamiast państwa, zamiast władzy państwowej, mamy dyktaturę klanu, który opierając się na urzędnikach i na kontrolowanej przez służby specjalne pseudoopozycji przejada to, co zostało z czasów radzieckich. Nie mamy ideologii, nie mamy polityki w normalnym znaczeniu tego słowa. Mamy władzę i tyle. W tym sensie nie ma w Białorusi również społeczeństwa obywatelskiego. Mamy za to proces degradacji i rozkładu społeczeństwa postradzieckiego. I wszyscy chcą uciec od odpowiedzi na pytanie: wokół jakich wartości będzie powstawało nowe białoruskie społeczeństwo, które wcześniej czy później musi powstać na gruzach tego z czym mamy do czynienia.

 

Rozmawiał Cyprian Darczewski


 

Просмотров: 329 | Добавил: Cypek | Рейтинг: 0.0/0 |
Всего комментариев: 0
Imię *:
Email *:
Kod *:

Меню сайта
Наш опрос
Оцените мой сайт
Suma odpowiedzi: 15
Статистика

Ogółem online: 1
Gości: 1
Użytkowników: 0
Форма входа
Поиск
Архив записей
Przyjaciele witryny
  • АРМИЯ ЖИЗНИ (ROS)
  • Сообщество uCoz
  • FAQ по системе
  • Инструкции для uCoz
  • Copyright MyCorp © 2020
    Stwórz bezpłatną stronę www za pomocą uCoz