Poniedziałek, 26.10.2020, 10:20
   ARMIA  ŻYCIA         АРМИЯ  ЖИЗНИ         LIFE  ARMY
Główna | Rejestracja | Wejdź
«  Maj 2014  »
PnWtŚrCzwPtSobNie
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031
Главная » 2014 » Maj » 30 » Wojna i pokój w Donbasie
Wojna i pokój w Donbasie
05:27
http://wyborcza.pl/1,75477,16059864,Wojna_i_pokoj_w_Donbasie.html]http://wyborcza.pl/1,75477,16059864,Wojna_i_pokoj_w_Donbasie.html
Mirosław Czech
30.05.2014 , aktualizacja: 29.05.2014 20:54
Prezydent Petro Poroszenko może wprowadzić w regionie donieckim stan wojenny. Zabiega o pomoc USA w sprzęcie i szkoleniu armii.
Pod Słowiańskiem terroryści zestrzelili wczoraj ukraiński helikopter z 12 żołnierzami gwardii narodowej na pokładzie. Zginął wraz z nimi gen. Serhij Kulczyćky, szef wyszkolenia gwardii. - Był zawsze ze swoimi żołnierzami na pierwszej linii - opowiadają podwładni.
W odpowiedzi armia ostrzelała teren, na którym działali terroryści. "Zabójcy naszych żołnierzy zostali zlikwidowani" - podały ukraińskie władze.
Członek batalionu rosyjskich najemników
Członek batalionu rosyjskich najemników "Wschód" wczoraj w Doniecku (Fot. YANNIS BEHRAKIS)

Także wczoraj batalion terrorystów "Wschód" przepędził z zajętej przez separatystów siedziby władz obwodowych w Doniecku "zdrajców", którzy we wtorek złupili hipermarket Metro. Większość bojowników batalionu to najemnicy z Rosji, w tym Czeczeni wysłani przez prezydenta tej republiki Ramzana Kadyrowa.

Wojna na wschodzie się zaostrza. Zbliża się moment zwrotny.

"Na porażenije"

W poniedziałkowej operacji antyterrorystycznej w Doniecku zginęło 38 terrorystów i dwoje przypadkowych cywilów (dane urzędu miasta). Władze "republiki donieckiej" ogłosiły, że stracili 100 bojowników; ukraińskie ministerstwo obrony oświadczyło, że zabito ich 200. W internecie i programach telewizyjnych pokazano zdjęcia z miejskiej kostnicy pełnej zwłok.

W ataku na donieckie lotnisko armia użyła myśliwców szturmowych, helikopterów i jednostek specjalnych. W jeden z posterunków separatystów przy wjeździe do miasta uderzyła rakieta. - Nie było co zbierać - mówią świadkowie. Również na lotnisku strzelano "na porażenije", czyli żeby zabić - jak z oburzeniem komentowały rosyjskie media.

W istocie nie słychać o wziętych do niewoli bojownikach "republiki donieckiej" ani o rosyjskich dywersantach. Wczoraj jeden z rosyjskich portali doniósł, że wśród zabitych jest Siergiej Żdanowicz, weteran wojny w Afganistanie i Czeczenii, ostatnio instruktor w Federalnej Służbie Bezpieczeństwa. W czwartek wyjechał do Rosji kondukt z trumnami 30 dywersantów zabitych na donieckim lotnisku. Zdaniem ukraińskich ekspertów straty wśród terrorystów są coraz większe. Wielu się poddaje, inni walczą ze sobą. Doradca szefa MSW podał, że grupa dywersantów chciała odejść, ale nie przepuścili jej Rosjanie - nakazali im kontynuować walkę, by zginęło jak najwięcej Ukraińców.

Jak wojna, to wojna

Akcja w Doniecku odbyła się nazajutrz po wyborach prezydenckich, gdy było już pewne, że w pierwszej turze wygrał Poroszenko. - Armia chciała pokazać nowemu głównodowodzącemu, że potrafi działać - komentowano w Kijowie. Nowy prezydent to człowiek zdecydowany i wymagający - stwierdził, że operacja antyterrorystyczna powinna trwać kilka godzin, a nie miesięcy.

Dowództwu armii nie chodziło wyłącznie o wykazanie się przed nowym szefem. W poniedziałek odbyły się pogrzeby 17 żołnierzy, którzy 22 maja zginęli pod Wołnowachą w obwodzie donieckim. Większość pochodziła z Równego na zachodzie kraju. Ich dowódcy nie zachowali elementarnych zasad bezpieczeństwa - żołnierze nie byli okopani, stali na poboczu drogi. Podjeżdżali do nich miejscowi, przywozili jedzenie. Terroryści przyjechali też jako "miejscowi" i dosłownie roznieśli oddział granatnikami i bronią maszynową.

W telewizji pokazano rozpacz rodzin, które zażądały wycofania żołnierzy z Donbasu, bo są wśród nich ojcowie małoletnich dzieci. Narastało przekonanie, że wojsko nie jest zdolne do działania. Tym bardziej że wielu mieszkańców poparło separatystów. - Jak chcą, to niech się odłączają - słychać było w innych częściach Ukrainy.

Potrzebny był wstrząs, by ten nastrój zmienić i pokazać, że państwo wychodzi z kryzysu. Wybory to pierwszy znak oczekiwanej poprawy, bezpardonowa akcja w Doniecku - drugi. Tym bardziej że Wołnowacha zmieniła nastroje w samej armii. - Jak wojna, to wojna. Naszych pomścimy - tak nowego ducha w wojsku opisują eksperci.

Mieszkańcy Donbasu zaś na własne oczy przekonali się, że za grabieże, tortury i śmierć odpowiadają nie mityczni "faszyści z Kijowa", lecz "swoi" - rosyjscy dywersanci, miejscowi bojownicy i byli żołnierze ukraińskich sił specjalnych z Krymu, którzy przeszli na stronę rosyjską. I że spokój i ład może zapewnić jedynie ukraińska armia.

Achmetow "zdradził"

Ważna była też zmiana stanowiska Rinata Achmetowa, najbogatszego Ukraińca i do niedawna "pana" Donbasu. Zwycięstwo Majdanu i ucieczka Wiktora Janukowycza z kraju pozbawiła go wpływów w Kijowie. Próbował porozumieć się z nowymi władzami (w tym celu Julia Tymoszenko dwukrotnie gościła w Doniecku), lecz zamierzał grać na dwa fronty. Samozwańczy gubernator obwodu donieckiego ogłosił w rosyjskiej prasie, że uzbrojenie dwóch trzecich separatystów opłacił oligarcha.

Ten "przeciek" był elementem szantażu. Władze tzw. republiki donieckiej zażądały, by Achmetow się "określił" i wsparł separatystów; zagrozili nacjonalizacją jego przedsiębiorstw. Oligarcha odparł, że republika nikogo nie reprezentuje i prowadzi region do zagłady. Separatyści oświadczyli, że zdradził Donieck i powinien się wynosić.

W niedzielę urządzili w centrum miasta wiec i przyjęli defiladę wspomnianego batalionu najemników "Wschód". Potem podeszli pod rezydencję Achmetowa, ale do szturmu nie doszło. Samozwańczy gubernator powiedział, że oligarcha ma czas na opamiętanie. Achmetow dokonał innego wyboru. Od tygodnia jest w stolicy, rozmawia o przyszłości swojej i Donbasu.

Putin się waha

W Kijowie coraz częściej mówi się o konieczności wprowadzenia stanu wojennego w regionie donieckim. Ołeksander Turczynow, p.o. prezydenta, oświadczył wczoraj, że było to niemożliwe przed wyborami, bo stan wojenny nie pozwoliłby ich przeprowadzać. Teraz nie ma już przeszkód, by stan wojenny zarządził nowy prezydent.

Czy Poroszenko to zrobi? Wiele zależy od wyniku jego rozmów z Barackiem Obamą w przyszły wtorek w Warszawie. W wywiadzie dla "Wall Street Journal" poprosił USA o pomoc wojskową na wzór tej, której podczas II wojny udzielano w ramach programu Lend Lease: dostawy sprzętu, szkolenie żołnierzy, zaopatrzenie w środki ochronne. Poroszenko stwierdził, że Ukraina chce zawrzeć sojusz wojskowy z USA.

W sobotę 6 czerwca być może dojdzie do jego rozmów z Putinem, bo obaj będą na uroczystościach 70. rocznicy lądowania żołnierzy alianckich w Normandii. Na razie Moskwa o rozmowach nie chce słyszeć. Po wyborach oświadczyła, że Putin "przyjmuje ich wynik do wiadomości", lecz nie planuje przyjęcia Poroszenki na Kremlu.

Rosyjski prezydent w sprawie Ukrainy się waha: Zachód zachęca go do rozmów, on zaś woli wysyłać tam kolejnych dywersantów. Niewielką część rosyjskich wojsk wycofano znad granicy, ale gros tych sił pozostało na miejscu.

Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75477,16059864,Wojna_i_pokoj_w_Donbasie.html#ixzz339bSO0h3
Просмотров: 427 | Добавил: lesnej | Рейтинг: 0.0/0 |
Всего комментариев: 0
Imię *:
Email *:
Kod *:

Меню сайта
Наш опрос
Оцените мой сайт
Suma odpowiedzi: 15
Статистика

Ogółem online: 2
Gości: 2
Użytkowników: 0
Форма входа
Поиск
Архив записей
Przyjaciele witryny
  • АРМИЯ ЖИЗНИ (ROS)
  • Сообщество uCoz
  • FAQ по системе
  • Инструкции для uCoz
  • Copyright MyCorp © 2020
    Stwórz bezpłatną stronę www za pomocą uCoz